To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Demolka na zakończenie roku. 5:0 z Łęczną
W ostatnim meczu roku Legia Warszawa podejmowała na swoim stadionie zespół Górnika Łęczna. Miał być on swoistą wisienką na torcie tego obfitego w sukcesy roku 2016. Legia od razu przystąpiła do ataku. Dużą aktywność na atakowanej połowie wykazywał Vadis Odjija-Ofoe. Po dwóch nieudanych próbach objęcia prowadzenie zagrał na wolne pole do Walerego Kazaiszwilego. Vako dośrodkował płasko do Nemanji Nikolicia, a ten nie pomylił się przy wykończeniu. Legioniści nie zamierzali na tym poprzestać. Po chwili znowu Odjija był głównym motorem napędowym drużyny, ale po jego dośrodkowaniu w piłkę nie trafił Bartosz Bereszyński. Po chwili bliscy wyrównania byli podopieczni Franciszka Smudy, ale Grzegorz Piesio nie trafił w bramkę.

Zawodnicy Legii nie odpuszczali i próbowali znaleźć luki w obronie gości. Po kilku próbach udało się to w 20 minucie. Odjija-Ofoe znalazł Miroslava Radovicia, który przyjął i uderzył na bramkę. Przy takim wyniku kibice Legii mogli być spokojni. Ataki nie ustawały. W 29. minucie dobrą okazję miał Vako, ale przestrzelił. Trzy minuty później Gruzin miał okazję się poprawić, ale jego płaski strzał przeleciał obok słupka. Nie obyło się też bez kontrowersji ze strony arbitra głównego, którego niektóre decyzje możnaby nazwać dyskusyjnymi. Do końca pierwszej połowy gra toczyła się pod dyktando Legii i sędzia zaprosił zawodników do szatni.

W drugiej połowie legioniści narzucili znowu swoje tempo gry. Na początku ucierpiał Michał Kopczyński, który zderzył się z Gersonem Guimaresem. W konsekwencji musiał opuścić boisko. Po chwili jednak Legia wyprowadziła kolejną akcję ofensywną. Dobre podanie Radovicia do Nikolicia, a Węgier w akcji sam na sam z Wojciechem Małeckim się nie pomylił. Po chwili do ataku ruszyli Górnicy, ale Aleksander Komor trafił w słupek, a dobitkę Macieja Szmatiuka wybronił Malarz. Od tamtego momentu goście przycisnęli i chcieli zdobyć przynajmniej jednego honorowego gola. Niestety ich plany spełzły na niczym. Legii wystarczyła jedna akcja, żeby zamknąć mecz. Vadis Odjija-Ofoe zagrał piłkę do niepilnowanego Nikolicia, który skompletował hattricka w swoim ostatnim meczu dla Legii. Po tym golu Węgier opuścił boisko pośród oklasków ze strony kibiców.

W 83. minucie Legia mogła doszczętnie upokorzyć Łęcznian, ale Bereszyńskiemu zabrakło instynktu zabójcy w polu karnym. Po chwili próbował jeszcze Rado, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. Jednak to co miało się stać poczekało do końca meczu. Po świetnym podaniu z lewej strony boiska piłkę dostał Kasper Hamalainen, który pomimo drobnych problemów z kontrolą piłki trafił do siatki i była La Manita. Od razu po tym sędzia zakończył zawody. Ten mecz był podsumowaniem fantastycznego roku w wykonaniu Legii. Piłkarze nie mogli lepiej zwieńczyć stu lat istnienia klubu.

Legia Warszawa - Górnik Łęczna 5:0 (2:0)

Bramki:

Nemanja Nikolić 5, 58, 76, Miroslav Radović 20, Kasper Hämäläinen 90

Legia: 1. Arkadiusz Malarz - 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 32. Miroslav Radović, 15. Michał Kopczyński (58, 22. Kasper Hämäläinen), 75. Thibault Moulin, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 9. Waleri Kazaiszwili (73, 77. Michaił Aleksandrow) - 11. Nemanja Nikolić (79, 53. Sebastian Szymański).

Górnik: 1. Wojciech Małecki - 6. Paweł Sasin, 3. Aleksander Komor, 4. Gérson (59, 23. Maciej Szmatiuk), 2. Leândro - 15. Grzegorz Bonin, 25. Szymon Drewniak, 16. Adam Dźwigała (46, 93. Łukasz Bogusławski), 45. Przemysław Pitry (65, 10. Javi Hernández), 8. Grzegorz Piesio - 18. Bartosz Śpiączka.

żółte kartki: Kopczyński, Radović - Leândro.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
widzów: 21 901.


Źródło: własne / 90minut.pl
Jan Rusinek
Dnia: 2016-12-18 20:08:55
Komentarze użytkowników
2016-12-18 20:16:38; użytkownik: bambusek
Bałem sie tego meczu bardziej jak z Piastem, bo cała czołówka, no oprócz Termalici, solidarnie dała ciała, a jak wiadomo, Legia lubi takie dary od losu frajersko zaprzepaszczać (jak choćby raptem dwie kolejki temu, z Wisłą Płock). Na szczeście nie tym razem.
 

     2 + 3 =