To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
1:0 ze Sportingiem. Gramy dalej w Europie!
Legia Warszawa wygrała w ostatnim meczu w Lidze Mistrzów ze Sportingiem Lizbona 1:0 i na wiosnę zagra zagra w 1/16 rozgrywek Ligi Europy. Wielkie podziękowania i gratulacje dla całego zespołu. Po wylosowaniu (najmocniejszej) grupy mało kto wierzył, że uda się cokolwiek ugrać. Jednak dzięki konsekwencji, dyscyplinie i zaangażowaniu (te wartości wprowadził do zespołu Jacek Magiera) i wbrew wszelkim przeciwnościom było to realne.

W 3. minucie groźnie zaatakowali goście, dośrodkowanie w pole karne wypiąstkował Arkadiusz Malarz, dobitka Williama Carvalho minęła bramkę. Dwie minuty później do bramki trafił Aleksandar Prijović, ale arbiter słusznie nie uznał gola, gdyż napastnik Legii chwilę wcześniej znajdował się na pozycji spalonej. Przez kolejne minuty przewaga należała do graczy z Lizbony, jednak piłkarze Jacka Magiery dość przytomnie rozbijali nieporadne ataki, sporadycznie przenosząc się pod pole karne Rui Patricio. W 21. minucie z 20 metrów rzutu wolnego uderzał Adrien Silva, ale Malarz pewnie wyłapał strzał.

W 26. minucie legioniści stworzyli bardzo dobrą sytuację. Na środku boiska pojedynek główkowy wygrał Bartosz Bereszyński, podając jednocześnie do Prijovicia, Szwajcar z serbskim paszportem wpadł w pole karne, ale trafił w boczną siatkę. W 30. minucie Prijović zagrał w pole karne na piąty metr do Guilherme a ten zdobył pierwszego gola dla Legii. Dwie minuty później Vadis Odjidja-Ofoe oddał niesygnalizowany strzał z linii pola karnego, jednak piłka minęła bramkę gości. W 43. minucie po raz kolejny uderzał Prijović, ale bramkarz gości nie miał problemu ze złapaniem piłki.

Po przerwie pierwsi zaatakowali goście. W 55. minucie dośrodkowanie w pole karne w ekwilibrystyczny sposób powstrzymał Michał Pazdan, dobitka Adriena Silvy z pomocą Bereszyńskiego minęła bramkę Malarza. Minutę później gracze Sportingu domagali się rzutu karnego po zagraniu w polu karnym reką Adama Hlouska, jednak arbiter nie dostrzegł niedozwolonego zagrania obrońcy Legii. W 64. minucie Thibault Moulin mógł zdobyć bramkę roku. Z rzutu rożnego dośrodkował Odjidja-Ofoe, a pomocnik huknął zza pola karnego, jednak futbolówka minęła bramkę Sportingu.

Goście przeważali, ale gospodarze byli bardzo dobrze zorganizowani w defensywie, choć momentami przydarzały się błędy. W 71. minucie z linii pola karnego strzelał Bas Dost, ale Malarz po raz kolejny był na posterunku. W 74. minucie mogło i powinno być 1:1 - Carvalho z kilku metrów nie trafił do pustej bramki. Napór lizbończyków nie ustawał, w 77. minucie Malarz ponownie popisał się doskonałą interwencją, tym razem po strzale Andre Martinsa.

W 84. minucie Michał Kucharczyk w doskonałej sytuacji przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Sportingu. Dwie minuty później podobną okazję miał Miroslav Radović, ale Rui Patricio był na posterunku. Legia wygrała ze Sportingiem i w rozgrywkach w europejskich pucharach nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Czekamy na wiosnę, dziękujemy za już i prosimy o jeszcze!

Legia Warszawa - Sporting Lizbona 1:0 (1:0)

Bramka:

1:0 - Guilherme 30'

Legia: 1. Arkadiusz Malarz - 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 6. Guilherme (62, 18. Michał Kucharczyk), 15. Michał Kopczyński, 75. Thibault Moulin, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 32. Miroslav Radović (90, 5. Maciej Dąbrowski) - 99. Aleksandar Prijović (86, 22. Kasper Hämäläinen).

Sporting: 1. Rui Patrício - 11. Bruno César, 15. Paulo Oliveira (58, 47. Ricardo Esgaio), 13. Sebastián Coates, 35. Rúben Semedo, 31. Marvin Zeegelaar (68, 16. André) - 77. Gelson Martins, 14. William Carvalho, 23. Adrien Silva, 3. Lazar Marković (58, 10. Bryan Ruiz) - 28. Bas Dost.

żółte kartki: Kopczyński, Rzeźniczak, Odjidja-Ofoe, Radović, Pazdan - Adrien Silva, William Carvalho.
czerwona kartka: William Carvalho (85. minuta, Sporting, za drugą żółtą).

sędziował: Gianluca Rocchi (Włochy).
widzów: 28 000.


Źródło: własne / 90minut.pl
Redakcja
Dnia: 2016-12-07 22:37:13
Komentarze użytkowników
2016-12-08 01:01:03; użytkownik: Mietek
Nawet nie wyobrażacie sobie ilu krytykantom ten awans zamknął usta. Połowa polskich kibiców chciała porażki Legii, a teraz siedzą cicho :)
 
2016-12-08 06:17:19; użytkownik: seba
Po tej jesieni sporo osob powinno bić się w piersi i zwrócić honor LEGII brawo
 
2016-12-08 07:09:13; użytkownik: vip
mina Probierza wczoraj w studio bezcenna !!!!!!
 
2016-12-08 07:10:00; użytkownik: vip
KTO WPUŚCIŁ DUDE NA MECZ ??
 
2016-12-08 12:30:30; użytkownik: l
Ten awans to najlepsza rehabilitacja, za wczesniejsze niepowodzenia w LM. Glownie za dwumecz z Borussia, ktory mimo zdobycia 4 goli byl jednak bardzo bolesny. Dla porownania Sporting w dwumeczu ze szkopami stracil tylko 3 bramki, ale gdyby ich teraz zapytac czy woleli by sie zamienic na bilans bramkowy i wziasc awans w kieszen, to mysle ze odpowiedz na to pytanie wszyscy znaja. Dodatkowo udalo sie im zrewanzowac za porazke, kiedy trenerem byl Skorza. Gratulacje dla legionistow naleza sie ogromne, bo co by nie mowic, to awans do 1/16 LE poprzez wyjscie z grupy LM jest jakby szczeblem wyzej niz wyjscie z fazy grupowej LE i choc czasami grupy w LE moga byc tak trudne jak te w LM, to jednak grupy LE z dwoma potencjalnymi finalistami LM jakos sobie nie przypominam. Legia dokonala tym wiekszej sztuki, bo przystepowala do batalii pucharowej nie wpelni na nia przygotowana. Raz ze juz sama zonglerka trenerska (3 trenerow w ciagu nieco ponad roku) jest wysoce nie wskazana, to jeszcze brakowalo zmiennikow na odpowiednim poziomie. Dwoch nowych, niezgranych stoperow, z czego przynajmniej jeden nie powinien nigdy zawitac przy L3, brak rezerwowego bramkarza, imitowanie lewego obroncy pod nieobecnosc Hlouska, brak gosci mogacych wniesc cos do ofensywy z lawki (Hamalainen, Kazaiszwili, Aleksandrow). Na cale szczescie byl za to Dzidzi, ktory w moim prywatnym rankingu wyprzedzil Kalu Uche i awansowal na pierwsze miejsce rankingu najlepszych obcokrajowcow grajacych kiedykolwiek w Polsce. Wczoraj moze bez gola czy asysty, ale ile znczylo "wykonczenie" przez niego Carvalhio w momencie gdy Sporting coraz mocniej naciskal, tego sie na szczescie juz nie dowiemy.
 

     2 + 3 =