Jacek Magiera. Legia ma szansę na wej ">

To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Kanonada w Dortmundzie. 4:8 z Borussią
"O meczu z września już zapomnieliśmy" - tak na konferencji prasowej mówił Jacek Magiera. Legia ma szansę na wejście do Ligi Europy, a mecz z Borussią Dortmund miał być bezkompromisowym podejściem, bo w przypadku zwycięstwa Realu ze Sportingiem, mecz z Lwami urósłby do rangi meczu dwudziestolecia w polskiej piłce klubowej. Niestety z niejasnych przyczyn w składzie Legii w miejscu Arkadiusza Malarza pojawił się Radosław Cierzniak.

Początek meczu zaskoczył wszystkich. Po akcji Legii w 10. minucie Vadis Odjija Ofoe podał do Aleksandara Prijovicia, który fałszem pokonał Romana Weidenfellera. Było 1:0 i wszyscy byli w szoku. Z szoku na ziemię wszystkich oglądających sprowadził Shinji Kagawa, który po serii podań urwał się obrońcom i po wrzutce Ousmana Dembele wyrównał. Po chwili Japończyk znowu został obsłużony świetnym podaniem od Dembele i było 2:1. Po dwóch minutach od wznowienia gry od środka, Marco Reus wywalczył rzut wolny. Kapitan Borussi dograł na pole bramkowe, wybijał Cierzniak, ale niefortunnie trafił w klatkę Nuriego Sahina i padł trzeci gol dla gospodarzy.

Nie mogliśmy narzekać na nudę. W 24. minucie Bartosz Bereszyński płasko zagrał do Prijovicia, który uderzył po ziemi blisko słupka i zmniejszył stratę. Po chwili mógł wyrównać - po dobrym podaniu Odjiji piłkę dostał na lewej stronie Jakub Rzeźniczak, który dośrodkował do Prijovicia, który minimalnie chybił trafiając w poprzeczkę. Chwilę potem z kontrą wyszła Borussia, Marco Reus po dobrym rajdzie podał do Dembele, a ten pokonał Cierzniaka. Winą za to trzeba obarczyć bramkarza Legii, który zachował się w trj sytuacji jak junior. Wynik pierwszej połowie ustalił kapitan gospodarzy Marco Reus, który dostał podanie od Kagawy na piąty metr i nie dał szans Cierzniakowi.

Po przerwie zawodnicy wyszli w bojowych nastrojach. Jednak nastroje ostudził Marco Reus w 52. minucie. Ousmane Dembele zagrał na piąty metr do Niemca, który wykończył akcję. Legioniści nie stracili jednak zapału i po pięciu minutach była kolejna akcja bramkowa. Miroslav Radović pognał lewym skrzydłem i przerzucił na drugą stronę do Michała Kucharczyka, który nie pomylił się przy wykończeniu. Było 6:3. Mecz się uspokoił. Legioniści ogarnęli się w obronie. W ataku też nie było źle, ale brakowało wykończenia.

Do czasu. Borussia poprowadziła kontratak. Christian Pulisić pognał prawym skrzydłem i dograł do Andre Schurrle. Niemiec uderzył głową, ale Cierzniak obronił. Niestety przy dobitce Felixa Passlacka nie miał szans na obronę. Po chwili Radović wyprowadził akcję i prostopadle podał do Nemanji Nikolicia, który wykończył płaskim strzałem od słupka. Chwilę później szansę na zmniejszenie straty miał Kucharczyk, ale fatalnie się zachował w polu karnym i stracił piłkę. Wynik ustalił Marco Reus, który ustrzelił w doliczonym czasie gry hat-tricka.

Tym golem został pobity rekord Ligi Mistrzów pod względem bramek. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że padło 12 goli w fazie grupowej LM. Wow. Mecz był genialny. Na pewno jeden z lepszych jakich każdy był świadkiem. Dzięki wygranej Realu ze Sportingiem pozostaje realna nadzieja na awans do Ligi Europy z trzeciego miejsca. Teraz wszystko w nogach piłkarzy ze stolicy.

BV Borussia Dortmund - Legia Warszawa 8:4 (5:2)

Bramki:

Shinji Kagawa 17, 18, Nuri Şahin 20, Ousmane Dembélé 29, Marco Reus 32, 52, 90, Felix Passlack 81 - Aleksandar Prijović 10, 24, Michał Kucharczyk 57, Nemanja Nikolić 83

Borussia: 1. Roman Weidenfeller - 18. Sebastian Rode, 28. Matthias Ginter, 5. Marc Bartra (62, 37. Erik Durm), 30. Felix Passlack - 7. Ousmane Dembélé (72, 21. André Schürrle), 27. Gonzalo Castro, 8. Nuri Şahin (70, 17. Pierre-Emerick Aubameyang), 23. Shinji Kagawa, 22. Christian Pulišić - 11. Marco Reus.

Legia: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartosz Bereszyński, 4. Jakub Czerwiński, 2. Michał Pazdan, 25. Jakub Rzeźniczak - 18. Michał Kucharczyk, 15. Michał Kopczyński, 6. Guilherme (55, 3. Tomasz Jodłowiec), 8. Vadis Odjidja-Ofoe (75, 11. Nemanja Nikolić), 32. Miroslav Radović - 99. Aleksandar Prijović (69, 52. Mateusz Wieteska).

żółte kartki: Ginter - Odjidja-Ofoe, Pazdan.

sędziował: Martin Strömbergsson (Szwecja).


Źródło: własne
Jan Rusinek
Dnia: 2016-11-22 22:42:34
Komentarze użytkowników
2016-11-22 22:55:11; użytkownik: bambusek
To było szalone. Można gdybać, że z Malarzem byłoby inaczej, ale myślę, że inaczej znaczy skończyło by się na 5:4 może? Raczej punktu by nie było. Real w ramach podkładania się i odpuszczania 1 miejsca w grupie wygrywa i teraz za 15 dni mecz o Europę na wiosnę. Jeżeli Legia umie walnac w sumie 4 bramki Realowi, dorzucić drugie tyle z Borussią to nie widzę powodu, dla którego nie miała by wcisnąć czegoś Sportingowi. Ogarnac sie w tyłach i szansa na 3 miejsce w grupie jest.
 

     2 + 3 =