To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Błędu nie naprawia się błędem
Wczoraj uznałem donos Lecha na bramkarza Legii Arkadiusza Malarza za pomysłowy element terapii poznaniaków po przegranej. Z punktu widzenia formalnego zbagatelizowałem to uznając, że równie dobrze prezes Lecha mógłby pisać "na Berdyczów". Żyjemy przecież w świecie, w którym żaden organ nie ma prawa zmienić po meczu decyzji sędziego podjętej ŚWIADOMIE w jego trakcie. A na boisku Malarz został ukarany żółtą kartką za przepychanie się z piłkarzem Lecha Dawidem Kownackim. Ten uporządkowany świat runie, jeśli Komisja Ligi ukarze Malarza absencją w najbliższych meczach ligowych. Na jakiej podstawie? Nie wiem. Wiem tylko, że w polskim futbolu niemożliwe nie istnieje.

Burzę rozpętał dziennikarz stacji nc+ Tomasz Smokowski, zdaniem którego według protokołu sędzia Marciniak ukarał Malarza za spięcie z Jasminem Buriciem, a nie z Kownackim. Trudno zgadnąć, na jakiej podstawie i w jakim celu Smokowski publicznie sformułował tę brawurową tezę. Trudno zgadnąć tym bardziej, że dzięki redaktorowi Pawłowi Mogielnickiemu z portalu 90minut.pl znana jest treść tegoż protokołu. Otóż kwalifikacja przewinienia Malarza jest następująca: "Niesportowe zachowanie – wzajemne przepychanie się w przerwie w grze powodujące masową konfrontację". Dokładnie tak samo brzmi kwalifikacja czynu Kownackiego, który również dostał żółtą kartkę.

Po pierwsze więc, w protokole nie jest napisane, że żółta kartka została pokazana "za Buricia". Chyba, że jest tajny protokół, który widział tylko Smokowski. Nie jest też co prawda napisane, że kartka dotyczy starcia z Kownackim, ale skoro taka sama kara spotkała piłkarza Lecha, to logiczne jest, że obaj zostali solidarnie ukarani za "swój" pojedynek. Załóżmy jednak, jak chce Smokowski, że Malarz został ukarany "za Buricia". Za co w takim razie dostał kartkę Kownacki? Przecież na powtórkach widać, że po "duszeniu" młody zachowuje się spokojnie – najpierw coś tłumaczy Marciniakowi, a potem krąży na obrzeżach młyna (w przeciwieństwie do Malarza, który jest w jego epicentrum). Jeśli tak, to niemożliwe jest, żeby Kownacki dostał żółtą za to, że był duszony, a Malarz nie dostał za to, że dusił. Przecież to absurd.

Po drugie, Marciniak nie mógł nie widzieć starcia Kownackiego z Malarzem. W tym momencie stał na linii pola karnego i dokumentują to zdjęcia, jak również umieszczone w Internecie filmy kibiców nagrywane z trybuny rodzinnej. Arbiter widział walkę o piłkę i nawet miał już w ręku żółty kartonik, zmierzał do delikwentów, ale w tym momencie pod bramkę przybiegł Burić i rozpoczęła się awantura. Sprawa jest oczywista – żółta kartka dla Kownackiego za sprowokowanie przepychanki o piłkę, czerwona za Buricia za wtargnięcie na boisko i rozpętanie "masowej konfrontacji" oraz czerwona dla Malarza najpierw za zapasy z Kownackim, a później aktywny udział w "konfrontacji". Marciniak popełnił błąd, ale byłoby niebezpiecznym precedensem, gdyby Komisja Ligi błąd sędziowski naprawiała błędem własnym. Po prostu nie da się w świetle logiki, zdjęć i filmów ze zdarzenia uzasadnić, że Marciniak zachowania Malarza względem Kownackiego nie widział. Nie da się!

Jeśli jednak ten absurd sugeruje Smokowski, a wtóruje mu Krzysztof Stanowski, to znaczy, że COŚ się kroi i że opinia publiczna jest przygotowywana na dokończenie meczu Legia-Lech przy zielonym stoliku. Wiadomo, że jest zapotrzebowanie, żeby legionistę zdyskwalifikować. Społeczeństwo bardzo źle przyjmuje wszelkie pomyłki na korzyść Legii. One zawsze mają długi żywot, podczas gdy pozostałe umierają wraz z końcem Ligi+Extra (pomyłki na niekorzyść Legii do powszechej świadomości przebijają się najtrudniej). Takie są uroki bycia największym klubem w Polsce. Nie oznacza to jednak, że dla poklasku gawiedzi można karać dwa razy za to samo przewinienie, tak samo jak nie można stanowić i stosować prawa pod kątem konkretnego wydarzenia. To byłaby kompromitacja i niebezpieczny precedens. Marciniak może przyjść na komisję i poprzeć wersję Smokowskiego, ale umówmy się – minie się z prawdą. Nie chodzi o Malarza (Legia sobie poradzi, bo Radosław Cierzniak to równie dobry bramkarz), ale o ZASADY. Te zasady powinny być równe dla wszystkich, a nie uzależnione od klubu albo medialności danej sytuacji. Dziwię się dziennikarzowi stacji, która powinna dbać o tę ligę, że w ogóle dopuszcza taki scenariusz.

Aktualizacja: Już po napisaniu tego tekstu samo życie napisało najlepsze podsumowanie. W spotkaniu pucharowym Lech Poznań - Wisła Kraków Kownacki zdobyło gola ze spalonego w niemal identycznej sytuacji jak Kasper Hamalainen Lechowi kilka dni wcześniej. Bardzo możliwe, że ten gol będzie kluczowy w rywalizacji o awans do półfinału Pucharu Polski. Spodziewajmy się teraz powszechnego potępienia sędziego liniowego oraz zawieszenia na jeden - dwa mecze. Kownacki: "Nic nie widziałem. Interesowała mnie tylko piłka. Strzeliliśmy gola, sędzia uznał, nic więcej się nie liczy". To najlepszy komentarz do cyrku po meczu Legia-Lech.



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-10-25 20:35:00
Komentarze użytkowników
2016-10-25 22:19:25; użytkownik: p
Pan Piłkarski Smoleńsk od jakiegoś czasu żyje we własnym świecie. Gdyby rozejrzał się trochę bardziej to zauważyłby, że poziom ich programów poleciał na łeb i zrobiłby wietrzenie szatni. Jestem laikiem, ale mogę się założyć, że oglądalność np L+Ekstra dołuje bo tego po prostu nie da się oglądać. A co do meritum to brawa. Jak zwykle doskonały tekst. Trzeba te teksty bardziej rozreklamować.
 
2016-10-25 23:24:41; użytkownik: Jari
Kownacki nie był na spalonym, bo Sadlok złamał linię spalonego. Można to dokładnie zobaczyć na youtube.
 
2016-10-26 16:15:36; użytkownik: TOMEK
SĘDZIA BOCZNY UZNAŁ GOL HEMALLAINENA PONIEWAŻ MYŚLAŁ, ŻE ON DALEJ GRA W LECHU... I JEST TO BRAMKA SAMOBÓJCZA A CO DO BRAMKI KOWNACKIEGO....BYŁ NA SPALONYM I KROPKA.... MÓWI KTOŚ NA MINIMALNYM.NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO.SPALONY TO SPALONY!!! A CO DO SMOKOWSKIEGO....NIGDY GO NIE LUBIŁEM BO TO WIELKI CWANIAK I FILOZOF....!!!!
 
2016-10-26 18:07:13; użytkownik: Trampek
Lech Poznań jest specjalistą od załatwiania spraw przy "zielonym " stoliku. Tytuł mistrza kraju też załatwił sobie przy "zielonym stoliku" o czym wiedzą nie tylko kibice LEGII , ale i bezstronni kibice piłki nożnej w kraju. Do tego należy dodać, to ,że swoją drogą należy czytać i rozumieć " przysłowia" ,gdyż jak wiadomo , są "mądrością " narodów. Jedno z nich mówi : "Jak ma się miękkie serce , to ma się twardą dupę". Zacytowałem to przysłowie , pod adresem Malarza - bo do niego to pasuje. Gdyby w meczu pucharowym z Lechem, zachował się jak "Kownacki" , to Lech mógłby być nawet wykluczony z rozgrywek pucharowych na jakiś tam okres czasu, a najlepszym wypadku rozgrywać mecze przy pustych trybunach . Mam nadzieje ,że Malarz weźmie sobie do serca mądrość tego przysłowia i szczególnie w meczu z Lechem załatwi temat "po Kownackiemu " przy pierwszej lepszej okazji i powtórzy przy kolejnej okazji., aby utrwalić pamięć dla całych Wronek ,że metoda "Kownackiego" na dłuższą metę, nie opłaca się.
 
2016-10-26 21:11:38; użytkownik: bambusek
@Jari - nie złamał, był minimalnie, ale jednak, dalej od bramki niż Kownacki (chociaż już kibice Lecha zaklinają rzeczywistość i krzyczą, ze nic nie było). Zresztą tu chodzi o samo zjawisko, gdzie w jednej sytuacji robi się olbrzymią aferę, a o drugiej się nie mówi.
 
2016-10-27 15:06:23; użytkownik: Polonia
ile legla placi drukarzom za korzystny wynik?
 

     2 + 3 =