To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Malarz bez zawieszenia. Żenujący Marciniak
Wbrew obawom Komisja Ligi postanowiła nie kompromitować się i nie zdyskwalifikowała Arkadiusza Malarza za jego zachowanie w końcówce meczu Legia Warszawa - Lech Poznań. Malarz został "jedynie" ukarany finansowo. Sprawa i tak jest skandaliczna, ponieważ bramkarz Legii zobaczył żółtą kartkę już na boisku, ale sędzia Szymon Marciniak zeznał podobno, że zajścia w bramce Legii... nie widział, a w związku z tym żółta kartka dla bramkarza Legii dotyczyła jego przepychanki z Jasminem Buriciem.

W kontekście licznych zdjęć i filmów z tego wydarzenia możliwości są następujące:
1. Marciniak skłamał, nie wiadomo dlaczego, być może ma wyrzuty sumienia i godzi się na upokorzenie, jakim jest donos na samego siebie o kolejnym błędzie i pozwolenie na jego skorygowanie przy "zielonym stoliku".
2. Marciniak jest niewidomy albo zamknął oczy, ponieważ tylko w takich przypadkach - stojąc kilkanaście metrów od zdarzenia i nie będąc odwróconym - nie mógłby zobaczyć jak Malarz "dusi" dziecko w polu karnym (taką właśnie prezentację przygotowała według red. Adama Dawidziuka Legia Warszawa).

Ten mecz to dla naszego najlepszego sędziego hekatomba - zawalił jako fachowiec, ponieważ wypaczył wynik zawodów (nie pokazał czerwonej kartki Malarzowi na boisku, uznał gola Legii ze spalonego), a po meczu skompromitował się jako człowiek, bo jego zeznanie obok logiki nawet nie przechodziło. Podobnie żenująco wypadł Lech Poznań, który poskarżył się akurat na tego piłkarza, który zachował się po męsku w trakcie finału Pucharu Polski prawdopodobnie ratując ten klub przez znacznie poważniejszą karą, niż granie w następnej edycji tegoż pucharu bez publiczności. Prezesi Lecha udowodnili tym samym prawdziwość powiedzenia, że "za każdy twój dobry uczynek spotka cię zasłużona kara". Cóż, jeśli do tej pory nie ochłonęli i nie mają wyrzutów sumienia, to gratulujemy charakteru.

Słabo wypadła również większość czołowych dziennikarzy, bo to oni tradycyjnie przyłączyli się do histerii po sobotnim meczu. Takie zachowania wynikają z braku cywilnej odwagi, żeby pójść pod prąd gawiedzi, która z założenia jest niechętna Legii i reaguje na każdy prawdziwy lub wydumany przejaw sprzyjania temu klubowi. Wydawać by się mogło, że dziennikarze powinni informować, rzeczowo komentować, edukować, reagować na bzdury i teorie spiskowe. Niestety, nasi generalnie płyną z prądem, są jak politycy, chcą błyszczeć w mediach społecznościowych, zbierać lajki i serduszka, a unikać hejtu - błędy na niekorzyść Legii bagatelizują, natomiast z błędów w przeciwnym kierunku potrafią zrobić "piłkarski Smoleńsk". Dobry przykład to dzisiejszy "Przegląd Sportowy" i narracja o minimalnym spalonym przy bramce dla Lecha w meczu pucharowym. To prawda - błąd sędziego był niewielki, czyli DOKŁADNIE taki jak w Warszawie. Około półmetrowy. I co? W weekend histeria, a teraz cisza. W weekend prawie każdy pismak był wujkiem "Dobra rada", a dzisiaj amba fatima - było i ni ma.

W przypadku Legii nie ma czegoś takiego jak "minimalny błąd" albo "minimalny spalony". Takie zjawisko nie istnieje dopóty, dopóki nie cierpi na tym jej rywal. W trwającym sezonie sędziowie popełnili do tej pory kilkadziesiąt poważnych lub bardzo poważnych błędów. Niektóre z nich wpłynęły na wynik. To normalne. Sam Marciniak dokładnie tak jak w ostatnią sobotę wypaczył wynik meczu Wisła-Ruch w 5. kolejce - uznał gola ze spalonego na 2:1 dla Ruchu. Wtedy też była cisza. Trzeba było błędu tego samego Marciniaka na Legii i na korzyść Legii, żeby rozpoczęły się tańce z pióropuszami - liniowy najpierw płacze, potem go wieszają, Lech śle protesty, Komisja Ligi kombinuje jak uwalić Malarza, a dziennikarze i eksperci mają natchnienie do swoich felietonów. W samym "PS" pisali o tym Rudzki, Dudek, Zaranek. Przecież to obłęd. Żaden z kilkudziesięciu wcześniejszych błędów sędziowskich ich do tego nie skłonił. Panowie, wy nie jesteście nieobiektywni, Wy po prostu idziecie na łatwiznę, bo w Esktraklasie gra szesnaście drużyn, a nie jedna Legia. Jestem pewny, że w tych piętnastu innych też można znależć ciekawe tematy, które się sprzedadzą. Czy może jednak nie?

Ja wiem, że takie wywody macie w dupie, że i tak będziecie pisać co chcecie, a zwykle o tym, o czym w danej chwili dyskutują ciemne masy. I tak to się nakręca. Ja z kolei w dupie mam zarówno Wasz ewidentny narcyzm, jak i troskę o klinięcia, ponieważ widzę zjawisko, które szkodzi mojemu klubowi. Jak? Otóż za chwilę każdy sędzia będzie zachowywał się jak Bartosz Frankowski, który z założenia nie dyktuje karnych dla Legii. Po prostu nie widzi tych fauli i ma spokój. W drugą stronę? Proszę bardzo. Wybiórcze traktowanie tych samych zdarzeń jest nie tylko wątpliwe etycznie, ale i krótkowzroczne. Ten spalony w meczu Lech-Wisła zdarzył się w najlepszym możliwym momencie - jak na zamówienie pokazał hipokryzję nie tylko Lecha (którą akurat rozumiem), ale przede wszystkim Waszą - tak zwanych liderów opinii. Oczywiście nie jestem naiwny i wiem, że szanse na zdrowy rozsądek są minimalne. Dowód? Komisja Ligi podjęła decyzję jedyną jaką mogła - nie wygłupiła się. Wy wygłupiacie się nadal. Przed chwilą kolejny "topowy" dziennikarz Roman Kołtoń napisał: "Jednak Komisja Ligi rażąco niesprawiedliwa, jeśli Burić odsunięty na 3 mecze, a Malarz tylko kara finansowa. Niebezpieczny precedens." Nasz "wesoły Romek" widzi precedens tam gdzie go nie ma, natomiast domaga się decyzji, która w istocie byłaby niebezpiecznym precedensem. To już nie jest tylko brak profesjonalizmu i elementarnej odpowiedzialności za słowo. Przepraszam, ale to jest w czystej postaci głupota.

W tej absurdalnej atmosferze Legia powinna rozważyć wysłanie prośby do tego nieszczęsnego Marciniaka, żeby w następnym meczu z jej udziałem raczył się skoncentrować na tyle, żeby go nie było widać. To prawda, że zwykle myli się na naszą korzyść (z tego powodu nieprzyjemne okrzyki Żylety pod jego adresem są idiotyczne), ale - jak widać - te błędy powodują, że mnóstwo ludzi wariuje. Na wiosnę w Poznaniu Marciniak nie zauważył przewinienia Artura Jędrzejczyka w polu karnym, w lipcu w spotkaniu z Jagiellonią nie podyktował rzutu karnego dla gości, za co podobno po meczu żarliwie przepraszał (być może właśnie te wspomnienia skłoniły go do podyktownania naciąganego karnego dla Lecha). Wreszcie w sobotę znowu pomógł Legii wygrać ważny mecz. Szymon, skup się i sędziuj normalnie, bo przez Ciebie są same kłopoty!



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-10-26 18:02:53
Komentarze użytkowników
2016-10-26 23:43:17; użytkownik: Mietek
Mnie cały czas zastanawia, dlaczego żaden z tych "dziennikarzy" nie zauważył, że lech dostał karnego z kapelusza..
 
2016-10-27 08:28:34; użytkownik: polok
popieram i będę rozpowszechniał ten tekst na forach podając do niego link. Mam nadzieję, autor nie ma nic przeciwko.
 
2016-10-27 08:56:30; użytkownik: River
O to chodzi! :)
 
2016-10-27 22:06:18; użytkownik: Ratatuj
Dla wladz polskiej pilki istnieje tylko legła i dlugo nic, co by sie nie dziako to beda huhac i dmuchac, dupowlazy
 
2016-10-27 22:57:54; użytkownik: bambusek
@Ratatuj - śmieszny jesteś. Nawet gdyby to była prawda, a nie jest, to może, tak tylko może, inne kluby też by były uprzywilejowane gdyby tylko w rozgrywkach europejskich nie dostarczali powodu do radości kibcom przeciwnika? Stajrnan i Żalgiris wykręcili historyczne wyniki jak tylko trafili na Lecha, Szwedzi z Goetteborga to chyba już co rok będą odprawiać modły, żeby trafić na polski zespół. Nawet anonimowi Duńczycy, co wcześniej pucharów nie powąchali, doszli do IV rundy eliminacji LE. Wystarczyło w trzeciej wylosować "rewelacyjne" Zagłębie Lubin.
 
2016-11-02 15:43:39; użytkownik: arszawin
a wy tak przypadkiem nie przeszliście Dundalk fartem ? jak wam strzelili na 1-1 to w loży prezesi mało się nie popłakali.... zresztą pokazaliście poziom sportowy i kultury w meczu zdortmundem.... nic tylko pozamiatac to dziadostwo co chańbi nie tylko polski futbol ale i naród -wyrzucic z pucharów na 10 lat i po wszystkim!!1
 

     2 + 3 =