To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Finanse Legii - najnowszy raport
Ostatni raz prezentowaliśmy wyniki finansowe Legii dość dawno, bo 7 lutego 2015 roku. Były to wyniki na 30 czerwca 2014 roku. W tytule napisaliśmy wówczas: "Jest dobrze, ale czekamy na Ligę Mistrzów." Klub spełnił nasze życzenie, ale efekty finansowe udziału w tych rozgrywkach będą widoczne dopiero w sprawozdaniach za rok bieżący. W międzyczasie Legia opublikowała dane na 30 czerwca 2015 roku, które omawiamy poniżej.

Zadłużenie

Dług długoterminowy Legii (przede wszystkim wobec grupy ITI) wynosił w szczytowym momencie 234 miliony złotych. W 2012 roku ta kwota zniknęła z zobowiązań klubu. Zadłużenie wobec poprzedniego właściciela zostało przeniesione do pozycji "pozostałe kapitały rezerwowe". Od 31 grudnia 2012 roku do 30 czerwca 2014 roku wartość pozostałych kapitałów rezerwowych zmniejszyła się z 210 do 170 milionów złotych. Na 30 czerwca 2015 roku w bilansie Spółki nic się w tej kwestii nie zmieniło. Przy okazji konfliktu między właścicielami pojawiła się informacja o całkowitym spłaceniu ITI, ale o tym, czy i w jaki sposób wpłynęło to na obraz sprawozdań finansowych Legii, będziemy wiedzieć najwcześniej za kilka miesięcy, po opublikowaniu wyników roku kończącego się w czerwcu 2016 roku albo nawet po zakończeniu kolejnego roku obrotowego.

Przychody

Przychody z działalności podstawowej (między innymi bez wpływów z transferów) od 1 stycznia 2013 roku do 30 czerwca 2014 roku wyniosły 138 milionów złotych, natomiast w ciągu 12 miesięcy roku obrotowego 2014/2015 tj. od 1 lipca 2014 roku do 30 czerwca 2015 roku wyniosły 100 milionów złotych. Oznacza to, że przychody średniomiesięczne wzrosły o około 10 procent. Poniżej dane nt. wartości przychodzów Legii w ostatnich 10 latach:
- 2005 rok – 16 milionów złotych,
- 2006 rok – 22 miliony złotych,
- 2007 rok – 17 milionów złotych,
- 2008 rok – 25 milionów złotych,
- 2009 rok – 29 milionów złotych,
- 2010 rok – 30 milionów złotych,
- 2011 rok – 65 milionów złotych,
- 2012 rok – 66 milionów złotych,
- 2013/2014 (18 miesięcy) - 138 milionów złotych,
- 2014/2105 (12 miesięcy) - 100 milionów złotych.

Poza tym w rachunku wyników za okres 2014/2015 wykazano pozostałe przychody w postaci przede wszystkim wpływów ze sprzedaży kart zawodniczych w wysokości około 16 milionów.

Wyniki finansowe

Przychody to jedna strona medalu. Druga to koszty działalności. W ciągu 12 miesięcy 2014/2015 strata na sprzedaży (czyli bez uwzględnienia między innymi transferów) wyniosła 15 milionów złotych. Po dodaniu wpływów z transferów (wspomniane 16 milionów) i po uwzględnieniu innych zdarzeń Legia zanotowała stratę netto w wysokości 2,5 miliona złotych. Z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy wyniki finansowe netto Legii uzyskiwane na przestrzeni lat:
- 2005 rok – minus 15 milionów złotych,
- 2006 rok – minus 17 miliony złotych,
- 2007 rok – minus 3 miliony złotych,
- 2008 rok – minus 50 milionów złotych,
- 2009 rok – minus 27 milionów złotych,
- 2010 rok – minus 35 milionów złotych,
- 2011 rok – minus 58 milionów złotych,
- 2012 rok – plus 13 milionów złotych,
- 18 miesięcy 2013/2014 - plus 35 milionów złotych (jednorazowy efekt księgowy jednej z operacji finansowych),
- 12 miesięcy 2014/2015 - minus 2,5 milionów złotych.

Co dalej?

Sprawozdania to wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o wiedzę na temat klubowych finansów, ale na ich podstawie, a także na podstawie informacji pojawiających się w mediach, można zaryzykować kilka tez pokazujących dylematy zarządzania Legią oraz wyjaśniających niektóre zachowania czy decyzje podejmowane przez właścicieli. Oto one:

1. Znamy wyniki na koniec czerwca 2015 roku. Na początku 2017 roku należy spodziewać się publikacji wyników na koniec czerwca 2016 roku. W sezonie 2015/2016 Legia grała w Lidze Europejskiej, dlatego przychody z działalności podstawowej powinny być nie mniejsze niż 100 milionów. Do tego dojdą wpływy z transferów (przede wszystkim Miroslava Radovicia i Krystiana Bielika). Wynik finansowy netto powinien więc znowu oscylować w granicach 0. Skoro tak, to tym bardziej szkoda pieniędzy wydawanych na kary lub utraconych z powodu zachowania kibiców. Gdyby nie te zdarzenia, to możliwe, że Legia rok w rok miałaby zysk netto. Media przy takich okazjach piszą o wstydzie, porażce wizerunkowej, a to również jest tragedia finansowa. Co roku jeden mecz w pucharach gramy przy pustych trybunach! Można to przyrównać do konsekwentnego topienia pieniędzy w błocie. Powiedzieć, że to głupie, to nic nie powiedzieć. To jest jakaś systemowa, wbudowana w ten klub zaraza, która na dodatek wydaje się nie do opanowania. A są obawy, że może być jeszcze gorzej.

2. Legia, żeby utrzymać się na dotychczasowym poziomie, czyli mniej więcej równoważyć wpływy z wydatkami, musi po pierwsze grać co roku w Lidze Europejskiej oraz - po drugie - sprzedawać piłkarzy. Jeśli którejś jesieni nie pokaże się w Europie, to będzie musiała ograniczyć transfery "in" oraz zwiększyć transfery "out". Musiałaby również ograniczyć wydatki bieżące, co nie jest proste, bo duża część z nich jest zapewne stała i nie do uniknięcia. Jeśli natomiast Legia nie będzie grała w Europie przez kilka sezonów, z powodów sportowych lub z powodu sankcji nałożonych przez UEFA, to klub zamiast finansowo rosnąć będzie się kurczył nie mówiąc o trudnych do odrobienia stratach w rankingu klubowym. Ewentualne wykluczenie z rozgrywek europejskich, szeroko dyskutowane po meczu z Realem w Madrycie, oznaczałoby ni mniej ni więcej, tylko cofnięcie się do etapu, w którym ITI z ulgą sprzedawało Legię. Jeśli rzeczywiście ktoś chce do tego doprowadzić, to trzeba go tępić jak szczura w pokoju dziecinnym. W innym przypadku obudzimy się kiedyś w czwartej lidze. Dziwimy się, że Legia woli nie ryzykować i zamyka mecz młodzieżówek Legii i Realu przed kibicami? Po prostu woli nie kusić losu.

3. W okresie, który trwa obecnie (sezon 2016/2017) przychody poszybują w okolice 200 milionów złotych, co oczywiście jest związane z awansem do Ligi Mistrzów. To pozwoli na łatwiejsze zamknięcie finansowania budowy ośrodka treningowego, sfinansowanie zakupów piłkarzy (już dokonanych i przyszłych), część pieniędzy zostanie zapewne zabezpieczona na następne lata. Oprócz strat wynikających z ciężkiego "kibicowskiego trudu" szkoda utraconych korzyści wynikających z braku sponsora tytularnego dla stadionu. To już kolejny rok bez kwoty około 6 milionów złotych jaką koncern PepsiCo płacił kiedyś Legii, a mimo to klub nie "zmiękł" i nie przyjął ofert niższych niż tamta, chociaż na pewno takie dostaje. Wzrostowi przychodów sprzyjałby również wzrost frekwencji, co jednak w takim mieście jak Warszawa nie jest łatwe nawet w przypadku sukcesów na arenie krajowej. Klub stara się na każdym kroku zwiększać przychody. My to nazywamy "dojeniem", kpimy z kolekcjonerskich proporczyków, mistrzowskiej trawy, limitowanej księgi stulecia, a to nic innego jak szukanie wpływów w każdym aspekcie działalności. Możemy się oburzać, ale to jest biznes, który musi na siebie zarobić.

4. Jak wspomniano w punkcie 2. Legia, żeby pokrywać swoje koszty, musi sprzedawać piłkarzy. Nie może więc wszystkich wpływów z tego tytułu przeznaczać na zakup zawodników nowych i lepszych, czego domagamy się w każdym oknie transferowym. Duża część tych wpływów pokrywa koszty bieżące, a nie potrzeby rozwojowe drużyny. Od początku 2012 roku do połowy 2015 roku przychody z transferów wyniosły około 60 milionów złotych. To przekłada się na średnią około 4 milionów euro rocznie. I tak rzeczywiście jest. Spójrzmy na transfermarkt. W sezonie 2012/2013 – 2,7 miliona euro (Wolski), w sezonie 2013/2014 – 5,2 miliona euro (Jędrzejczyk, Furman, Gol, Wawrzyniak), w sezonie 2014/2015 – 5 milionów (Bielik, Radović, Łukasik), w sezonie 2015/2016 – 2,7 miliona (Sa, Żyro, Junior, Kuciak), w sezonie obecnym już ok. 7 milionów euro (Duda, Borysiuk, Lewczuk). W artykule w "Pulsie Biznesu" poświęconym konfliktowi w Legii czytamy: "Każdego roku zarząd przekonuje, że do pełni szczęścia brakuje mu kilkunastu milionów złotych. Wówczas budżetowanie i prowadzenie klubu byłoby prostsze." Te 15 milionów złotych, o których w "PB" wspomina prezes Legii, to w przybliżeniu wspomniana wyżej strata na sprzedaży, który musi zostać pokryta wpływami ze sprzedaży piłkarzy. To dlatego w czerwcu i lipcu my z niecierpliwością czekaliśmy na wiadomości o zakupach gwiazd futbolu, a właściciele Legii czekali na sprzedaż Ondreja Dudy. Bez tego poważne zakupy wiązałyby się z karkołomnym ryzykiem finansowym. A co, jeśli nie awansowalibyśmy do fazy grupowej Ligi Europejskiej? To już byłby prawdziwy dramat skutkujący sprzedażą najlepszych zawodników. Który letni dwumecz był dla właścicieli najważniejszy? Ten z Trencinem, bo decydował o awansie do Ligi Europejskiej. Jeszcze jedno - w "Pulsie Biznesu" jest mowa, że płynność finansową Legia planuje często nie z miesiąca na miesiąc, a z tygodnia na tydzień. Wynika to z faktu, że większość kosztów jest w miarę stała z miesiąca na miesiąc (na przykład wynagrodzenia), natomiast najważniejsze przychody są skokowe (na przykład wpływy z telewizji czy od UEFA), co z pewnością w niektórych fragmentach roku wymaga nie lada ekwilibrystyki. Na przykład na 30 czerwca 2015 roku Legia miała na koncie około miliona złotych.

5. Legia, żeby utrzymać się na dotychczasowym poziomie, musi regularnie grać w Lidze Europejskiej, natomiast żeby rosnąć w szybszym tempie i zagrozić europejskim średniakom – potrzebuje regularnej gry w Lidze Mistrzów. Wiadomo, że nie będzie to łatwe, zwłaszcza w kontekście zmian zasad kwalifikacji do tych rozgrywek. Legia musi mieć lepszych piłkarzy, ale żeby mieć lepszych piłkarzy, to musi więcej na nich wydawać, co z kolei jest niemożliwe bez wpływów z Ligi Mistrzów (w Polsce nie wygenerujemy odpowiednio wysokich przychodów). Żeby przerwać to błędne koło Legia musiałaby wyjść z dotychczasowego "pudełka" i się dokapitalizować. Pozyskanie kapitału z zewnątrz to kolejny temat, który pojawił się przy okazji publicznej debaty między właścicielami. Konflikt z oczywistych powodów przesuwa tę opcję w bliżej nieokreśloną przyszłość, chociaż - być może - elementem rozwiązania konfliktu będzie właśnie podwyższenie kapitału, na przykład poprzez sprzedaż akcji "Chińczykowi" i/lub kibicom (z zastrzeżeniem, że wspomniane w "Pulsie Biznesu" 15 milionów od kibiców nie tylko nie rozwiązałoby spraw właścicielskich, ale nawet w kontekście komfortu finansowego wystarczyłoby zaledwie na rok, a nie na zawsze).

6. W lutym 2015 roku napisaliśmy: "W 2015 roku presja może się już jednak pojawić, a w 2016 roku awans do Ligi Mistrzów stanie się naszym zdaniem obowiązkiem zarówno w aspekcie sportowym, jak i finansowym. Legia bez tego po prostu zacznie się dusić. Tylko regularna gra w Lidze Mistrzów jest w stanie wynieść klub na poziom, na którym obecnie funkcjonuje na przykład FC Basel." No i brawo - awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Niestety, w takim właśnie momencie sytuacja w kilku kluczowych dla funkcjonowania klubu obszarach wymknęła się spod kontroli. Zespół ma poważną stratę do mocnej kadrowo Lechii Gdańsk, co czyni obronę tytułu mistrzowskiego co najmniej nieoczywistą. "Grupy kibicowskie" mają największy od długiego czasu kłopot ze zdefiniowaniem swojej roli w klubie, przez co wisi nad nami perspektywa kolejnych strat finansowych, czy nawet ostateczny cios w postaci wyrzucenia z Europy. Na domiar złego pożarli się właściciele, co dopełnia nastroju niepewności i tymczasowości. W efekcie mamy paradoks - sezon 2016/2017 będzie rekordowy jeśli chodzi o finanse, a mimo to z przyczyn podanych wyżej Liga Mistrzów w ogóle nas nie cieszy, a co więcej - mamy prawo czuć się jak na Titanicu na moment przed katastrofą.



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-10-31 12:25:49
Komentarze użytkowników
2016-11-02 11:59:11; użytkownik: TOMEK
PROPONUJĘ CZĘŚĆ KASY PRZEZNACZYĆ NA WALKĘ Z KIBOLAMI...DURNIAMI...IDIOTAMI....CHAMSTWEM STADIONOWYM. WYPALIĆ TO BYDŁO DO KOŚCI !!!!!!
 
2016-11-02 21:35:12; użytkownik: 2e22e
proponuje część pieniedzy przeznaczyc dla kibicow na oprawy, doping, wyjazdy, zeby na trybunach bylo wiecej atrakcji
 
2016-11-04 10:49:27; użytkownik: chłopak capa, który się wabi bywałem_tu
Oby nie poszło na prześcieradła, na których wypisywane są pozdrowienia dla cweli.
 

     2 + 3 =