To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Wszyscy jesteśmy San Marino
Przemysław Rudzki napisał w "Przeglądzie Sportowym" zażalenie do Pana Boga, że w kraju dominuje uczucie ulgi po meczu Legii z Realem. Bo przecież to było "manto, oklep, baty, lanie, chłosta". Rudzki pisze: "Ten odbiór klęski w Madrycie (…) być może wynika z faktu, iż przyjęto fatalny punkt odniesienia. Że ktoś spodziewał się bardzo wysokiej porażki, a dostał po prostu wysoką. I łatwo stracić kontakt z rzeczywistością." Staram się nie przeklinać, ale w tym miejscu naprawdę pomyślałem: "Przemku, co ty pierdolisz?" Przeczytajcie jeszcze raz to zdanie. Wynika z niego, że według Rudzkiego kontakt z rzeczywistością stracili ci, którzy spodziewali się kompromitacji, a zobaczyli wysoką porażkę, jakich wiele w sporcie, dlatego odetchnęli. Ten sam facet zaledwie kilka akapitów wcześniej zwraca się do Bartosza Bereszyńskiego: "Bartoszu, musicie wyjechać ze świadomością, że jesteście po prostu klubowym San Marino. Tu piątka, tam szóstka, zero punktów, jeśli tak wygląda piłkarski raj, to ja wolę do piekła."

Czyli jak? Jeśli w porównaniu z Realem jesteśmy jak San Marino, to nie możemy odczuwać ulgi, że było 1:5, choć mogło być 0:10? W mojej logice trudno o bardziej brutalny przejaw poczucia rzeczywistości. No więc, o co Ci chodzi, Przemku? Co jest bardziej racjonalne z perspektywy sympatyka San Marino – ulga, że momentami było zgrabnie, a i przeciwnik nas oszczędził, czy też zżymanie się, a nawet brawurowa sugestia, że można było się postawić jak Górnik Zabrze Realowi w meczu, który był tak dawno, że nikt go nawet nie widział. "Bartoszu, w porównaniu z Realem jesteście jak San Marino"... Rany, przecież oni to wiedzą, kocie. To jest dokładnie to samo "San Marino", któremu poświęcasz najwięcej miejsca w swojej gazecie. I innym – jeszcze gorszym. Zresztą, żeby znaleźć wyjątki od tej reguły, nie trzeba sięgać do Górnika z 1988 roku, z Józefem Dankowskim w obronie. Wystarczy wskazać Legię z 1989 roku i jej remis w Barcelonie, z Juliszem Kruszankinem. Rudzki ma więc rację, że "polskie drużyny potrafiły w przeszłości nawiązywać równą walkę z wielkimi firmami", tylko, że jak widzimy raz do roku to i miotła w kącie strzela, a 1:5 wskazuje, że Legia we wtorek nie trafiła na ten moment.

Roczne przychody Realu w sezonie 2014/2015 wyniosły 578 milionów euro. W sezonie 1999/2000 118 milionów. Oznacza to, że szesnaście lat temu były cztery razy wyższe niż obecne, najwyższe w historii, przychody Legii. Na koniec czerwca 2015 roku sama gotówka na rachunkach Realu wynosiła 109 milionów euro. Rudzki oczywiście zna te relacje: "Kompletnie nie obwiniam piłkarzy za to, że są gorsi od zawodników kosztujących po kilkadziesiąt milionów euro (…) Jednak boli mnie, że Real urządza sobie trening otwarty. (…) Ta robota to dla nich rutyna, a dla pańskich chłopców ze strzelbami to szczyt możliwości". A co ja mam powiedzieć? Boli mnie jak cholera, ale jestem dorosły i nie obrażam się na rzeczywistość.

Z góry ostrzegam, że za dwa tygodnie Legia też nie wygra z Realem, ale będę miał satysfakcję z choćby jednej zdobytej bramki. Nie oczekuję nawet remisu tak samo jak nie wierzę, żeby Karol Zalewski (mistrz Polski na setkę) kiedykolwiek powalczył z Usainem Boltem, a Michał Kwiatkowski wygrał Tour de France zamiast gubić koło na każdym poważniejszym podjeździe. Na pewno bym chciał, ale publicznie tego nie zażądam, bo mam rodzinę, a podobno jest nawet choroba psychiczna związana z myśleniem życzeniowym i mogą mnie zamknąć. Osoby cierpiące na katatymię, bo tak to się nazywa, bezkrytycznie wierzą w prawdziwość swoich ocen i sądów, nawet jeśli istnieją racjonalne argumenty i przesłanki, by uznać je za fałszywe. "Katatymicy nie uznają więc żadnych innych racji poza swoimi własnymi, nie dopuszczają też do zmiany swoich sądów. Nie potrafią się zdystansować, tracą zdolność krytycznej oceny swoich uczuć. Są głusi na opinie innych osób, nie przyjmują do wiadomości, że coś wygląda czy jest zupełnie inne niż oni sądzą."* Hmm… nie chciałbym być katatymikiem.

Rozumiem, że Rudzki nie widzi przeszkód, żeby Legia za dwa tygodnie była jak Górnik Zabrze z 1988 roku. Na tej samej dokładnie zasadzie prezes Bogusław Leśndorski mógłby odpowiedzieć redaktorowi, że nie widzi przeszkód, żeby nakład "Przeglądu Sportowego" zbliżył się do nakładu madryckiego dziennika "Marca" (ponad 200 tysięcy egzemplarzy). Trudne? A skąd! Przecież w przeszłości nakład "PS" bywał zbliżony właśnie do tego poziomu, a gazeta nawiązywała równą walkę z wielkimi firmami. A prawda na dzisiaj jest taka, że "Przegląd Sportowy" w porównaniu z "Marcą" robi w swojej dyscyplinie za San Marino. Jeśli więc tak ma wyglądać dziennikarski raj, to ja wolę do piekła. Kompletnie nie obwiniam dziennikarzy za to, że sprzedają gazetę o wiele gorzej niż w kraju o większej sile nabywczej i nieporównywalnie większym zainteresowaniu sportem, a w szczególności piłką nożną. Ale jednak boli mnie, że te nakłady są nieporównywalne. Dwieście tysięcy dziennie to dla Hiszpanów rutyna, a "dla pańskich chłopców ze strzelbami to szczyt możliwości"…

Przepraszam za sarkazm, ale chodzi mi o to, że rzeczywistość zmienia się bardzo powoli, a żyjemy w kraju, w którym to obraźliwe "San Marino" można przyporządkować do wielu dziedzin i zjawisk. Można z tym żyć zachowując trzeźwą ocenę sytuacji, a można tego nie przyjmować do wiadomości i z pozycji konesera stroszyć się, że "gdzie indziej są ziemie piękniejsze i noce gwiaździstsze, i ranki jaśniejsze". Tylko, że to ślepa uliczka i miecz obosieczny.

* źródło definicji: www.poradnikzdrowie.pl



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-10-20 14:13:58
Komentarze użytkowników
2016-10-20 14:34:01; użytkownik: Karol
W punkt.
 
2016-10-20 14:49:46; użytkownik: radeon
zaiste to można było sobie pomyśleć czytając niektóre felietony po meczu z Realem
 
2016-10-20 14:56:31; użytkownik: Szkoda
Ogólnie lubię ludzi. I dlatego szkoda mi w tym momencie Rudzkiego.
 
2016-10-20 15:29:05; użytkownik: mis
noo! elegancko wytlumaczone!
 
2016-10-20 16:12:13; użytkownik: TOMEK
NIGDY NIE DARZYŁEM RUDZKIEGO...I NIECH TAK ZOSTANIE....SŁABIUTKI !!!!
 
2016-10-20 23:24:41; użytkownik: bambusek
Mnie zniszczyło juz porównanie meczu z 1988 do obecnych czasów. Toż to dwie różne epoki jeżeli chodzi o piłkę.
 
2016-10-20 23:32:34; użytkownik: Mietek
Zazdrości nam grze w LM, to pisze głupoty.
 
2016-10-21 00:46:23; użytkownik: kapen
Co odkrywczego można napisać o meczu do jednej bramki? Redaktorzy coś muszą, bo to ich zawód, więc wynajdują najdziwniejsze punkty odniesienia wśród oczywistości i klecą wywód oczywisty podany jak nieoczywisty. Pozostaje umiejętność posługiwania się polszczyzną. Real jest nieosiągalny dla Legii i tyle, mecz przebiegł na tyle korzystnie, że skończyło się pogromem w stylu 0:8 lub 0:10, a mogło. Co tu więcej wymyślać?
 
2016-10-21 12:12:47; użytkownik: Mistrz
Kozak tekst. Gratulacje dla autora.
 
2016-10-21 15:57:06; użytkownik: S(L)
Do tego momentu lubiłem go , szkoda iż autor nie zauważył że chodziło wszystkim o styl jakim zagrała Legia , a nie wynik .Każdy rozsądny o zdrowych zmysłach nie spodziewał się nawet remisu , baaa nikt nie spodziewał się że Legia przegra tylko jedną bramką . Każdy doskonale wiedział iż Legia jak coś zdobędzie w tej grupie to tylko i wyłącznie u siebie i to ze Sportingiem .Szkoda także że autor nie zauważył iż owe San Marino można także określić Manchester City po porażce z Barcelona jak i Brazylię na MŚ z Niemcami 7-1. Szkoda również iż prawdopodobnie nikt nie kojarzy PS za granicą a jeśli już to tylko niewielka grupka
 

     2 + 3 =