To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Szukając plusów - komentarz po meczu z Wisłą
1. Legia rozegrała w Krakowie mecz przygnębiający pod względem jakości. W pierwszej połowie prawie nie atakowała, nie oddała strzału. Nic. Zero. W drugiej połowie było lepiej, mogła wygrać, mogła przegrać, a skończyło się na remisie. To prawda, że punkt to niewiele, bo potrzebujemy zwycięstwa - szczęśliwego, brzydkiego, niezasłużonego. I w Krakowie była na to szansa. Gdyby w końcówce, po zmarnowanej przez wiślaka jedenastce, padł gol dla Legii, to mimo słabej gry byłaby radość, a niektórzy pisaliby, że Legia na początku przyczaiła się, a potem jak mistrz wypunktowała rywala. Niestety, nie wypunktowała.

2. W legijnym Internecie panuje żałoba. Nie wiem dlaczego. Zawsze żądamy trzech punktów, ja też, ale spójrzmy na fakty: Legia jest w głębokim kryzysie, wszyscy piłkarze poza Malarzem są daleko od normalnej formy, zespół czeka na trenera, a póki co jest rozbity psychicznie, zapuszczony fizycznie i zdezorientowany. Skompromitował się w pucharze, przegrał w lidze, teraz pojechał do Wisły, gdzie nawet w dobrej formie miałby ciężko. Pamiętacie grudniowe 2:0 za Czerczesowa? Zajechaliśmy tam w galowym składzie, po pięciu meczach bez porażki, Wisła była osłabiona, a zwycięstwo i tak bardzo szczęśliwe. Gra też była taka sobie. Dlatego – tak po piłkarsku – uszanujmy ten remis zamiast się dołować.

3. Legia rozegrała w Krakowie mecz obiecujący pod względem walki i zaangażowania. Piłkarze słabo grali, ale chęci mieli: biegali (choć często bez sensu), faulowali (choć czasami bezmyślnie jak pewnego razu Pazdan), szukali się na boisku (choć najczęściej piłka nie zmierzała do adresata). Ale najbardziej ucieszyły mnie boiskowe awantury! Wiadomo jaki jest Wdowczyk – nastawił zespół na zło i agresję licząc, że "warszawiaczki" pękną. Momentami było trudno, ale nie pękli. Z przyjemnością patrzyłem jak Czerwiński broni Moulina (choć pewnie nie zamienił z nim jeszcze słowa), Rzeźniczak przepycha się z Ondraszkiem, a Jodłowiec bluzga na Sadloka. Interpretuję to jako pierwsze oznaki bycia drużyną. Mogę?

4. Szukając argumentów, że szklanka jest do połowy pełna, dostrzegam też lepszą grę obronną. Na dobrą sprawę poza przypadkowym rzutem karnym Wisła nie miała stuprocentowych okazji. Do tego stopnia, że gdyby nie obroniona jedenastka, to nie Malarz, a Miśkiewicz byłby bohaterem. Owszem, mieliśmy problemy na bokach, w środku Jodłowiec z Moulinem też nie zawsze nadążali, ale w większości takich przypadków mogliśmy liczyć na Pazdana i Czerwińskiego. Oczywiście, nie był to mega mecz środkowych obrońców, ale postęp jest oczywisty. Co więcej, przy rzutach rożnych piłka zaczęła trafiać na głowy legionistów, a nie przeciwników. To świetna wiadomość! Od czegoś trzeba zacząć.

5. Kontuzja Pazdana to z kolei wiadomość hiobowa. Kapitan nie jest w najlepszej formie, ale statystyki nie kłamią – z nim zespół czuje się pewniej. We wtorek Legia zagra w Lizbonie i znowu będziemy drżeć o współpracę Czerwińskiego z Rzeźniczakiem, bo pewnie to na nich postawi Magiera. Zespół buduje się od tyłu i w tym kontekście ciekawe jest zestawienie dotychczasowych partnerów Czerwińskiego na środku obrony: Rzeźniczak (Bruk-Bet), Dąbrowski (Dortmund), Pazdan (Wisła). I wiecie co? Uważam, że w tych ekstremalnych warunkach nowicjusz dobrze sobie radzi, a gdy w zimie odejdzie Pazdan, to do pary trzeba mu dobrać Fojuta...

6. Ja szukam plusów, próbuję patrzeć optymistycznie, a z takiego Radovicia po meczu bije rezygnacja. "Jesteśmy słabi, bleee" – zakomunikował Serb. To wiadomo, ale im częściej będziesz tak mówił, tym dłużej będziesz wychodził z kryzysu! Radović jeszcze bardziej podpadł w trakcie meczu, kiedy ściągnięty z boiska powędrował bezpośrednio do szatni. Nie powinien tego robić, bo w Warszawie ma tyle samo entuzjastów, co przeciwników, którzy nie wybaczają słabości. A w 64. minucie taką słabość okazał.

7. Foch Radovicia potwierdza najważniejszą obawę związaną z Jackiem Magierą: czy jako niedoświadczony i młody trener poradzi sobie z szatnią? Przecież "Rado" nie tylko z Vukoviciem, ale również z nim biegał po boisku, a śmiem twierdzić, że gdyby przy linii bocznej stał w Krakowie Czerczesow, to Serb zachowałby się standardowo, a nie pajacował. Magiera będzie musiał starannie wyważyć proporcje. Nie może być jak Kubicki, który szybko zraził do siebie drużynę, ale też nie może absolutnie pozwolić, żeby zespół - w tym byli koledzy - weszli mu na głowę.

8. Radović miał żal do Vukovicia, postąpił źle, ale historia przyznała mu rację. To była zmiana, która osłabiła zespół. Owszem, Serb tracił piłkę, ale jednocześnie był tym pomocnikiem, który najczęściej próbował ją utrzymać. Przed jego zejściem Legia kontrolowała sytuację, a po zmianie Wisła osiągnęła przewagą zakończoną rzutem karnym. Hamalainen nic nie pokazał, ale moim zdaniem musi dostawać minuty. Inaczej się nie odbuduje, a jest zbyt drogi, żeby mu na to pozwolić. A kto wie, czy to właśnie nie z nim Radović czułby się w ataku najlepiej.

9. Na koniec o sędziowaniu. Można tylko westchnąć, dlaczego tak słaby sędzia przez tak wiele lat straszy w ekstraklasie. Piłkarze to nie gapy, więc od pierwszych minut próbowali wpływać na jego decyzje. Gil nie wypaczył wyniku, bo w 77. minucie zupełnie przypadkowo podjął dobrą decyzję. Wiślacy domagali się rzutu karnego za rękę Pazdana, Gil po rozmowie z liniowym grę puścił, ale nie zauważył, że to Pazdan był w tej akcji poszkodowany. Być może nawet złamał sobie obojczyk.



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-09-24 07:28:28
Komentarze użytkowników
2016-09-24 09:32:51; użytkownik: L59
Jak dla mnie to obie ekipy grają na poziomie środka tabeli 1 ligi ,niestety ale tak to wygląda i przykro na to patrzeć i Legia i Wisła muszą przewietrzyć składy bo część piłkarzy jest wypalona a niektórzy nie nadają się do gry na poziomie nawet tej naszej ekstraklasy..
 
2016-09-24 11:24:10; użytkownik: Trampek
LEGIA obecnie przypomina nawet nie rozstrojony instrument muzyczny , ale rozebrany na części instrument muzyczny , z których każda część jest dobra, nie uszkodzona , a grać nie można. Dowodem na to jest fakt ,że w meczu z Wisłą - praktycznie obok Polaków występował zaciąg "bałkański" czyli zawodnicy znający się ze sobą z wcześniejszych występów w LEGII. Z zaciągu Hasiego był jeden zawodnik , który nie odbiegał jakością gry od pozostałych. Wobec tego, potrzeba wiele czasu aby ten instrument muzyczny najpierw złożyć w sposób właściwy , a później zestroić tak, aby można było grać. Do tego potrzebni są nie jeden ale kilku specjalistów przynajmniej dwóch jeden od złożenia , drugi do dostrojenie instrumentu. A przede wszystkim należy jak najszybciej ODSUNĄĆ od LEGII ludzi związanych i sympatyzujących z Hasim lub mających wpływ bezpośredni lub pośredni / narajenie Hasiego na grę w LEGII / na jego zatrudnienie. Po prostu dlatego, aby do składanego instrumentu , nie przyszło im do głowy wrzucanie zardzewiałych elementów, aby instrumentu nie można było zestroić. To jest conditio sine qua non aby ten instrument był dobrze złożony i dostrojony. Dlatego jeżeli powiedziało się "A" to trzeba powiedzieć i "B" . Z uwagi na złożoność powstałej sytuacji czy nam się podoba czy nie trzeba dać trenerowi przyszłemu trochę czasu , aby ten bajzel po Hasim posprzątał . Na plus wczorajszego meczu trzeba przyznać ,że LEGIA /pomimo ukarania jej rzutem karnym / nie straciła bramki co było dotychczasową zmorą. Na minus ,że nie strzeliła bramki przeciwnikowi . Ale jak nadmieniłem alegorycznie na wstępie najpierw instrument trzeba złożyć, później nastroić, aby w przyszłości zaczął funkcjonować by nas nim grać. Do dzieła panowie, do dzieła. Dotyczy to zarówno właścicieli klubu, trenerów , piłkarzy i ... nas kibiców. / Wymieniona kolejność przypadkowa /
 

     2 + 3 =