To już jest koniec
Długo to trwało, zdecydowanie za długo, ale niechętnie i z duszą na ramieniu gasi się światło mając w głowie mnóstwo pię ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
 
Pozostałe aktualności
Pogrom. 6:0 przy Łazienkowskiej
2017-05-14 19:55; komentarze: (5)
Mistrzostwo zdobywa się u siebie
2017-05-14 10:31; komentarze: (1)
Żyjemy - komentarz po meczu z Pogonią
2017-05-08 08:00; komentarze: (3)
Gramy dalej o mistrzostwo! 2:0 w Szczecinie
2017-05-07 20:03; komentarze: (3)
Tylko remis z Wisłą Kraków
2017-04-30 20:03; komentarze: (4)
Intuicja
2017-04-29 21:53; komentarze: (0)
Fotorelacja z Krakowa
2017-04-22 20:37; komentarze: (0)
Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
2017-04-22 20:04; komentarze: (1)
Masz rower, to pedałuj
2017-04-20 11:20; komentarze: (2)
Szczęśliwy remis - komentarz po meczu z Koroną
2017-04-17 22:07; komentarze: (1)
Zaprzepaszczona szansa - fotorelacja
2017-04-17 21:23; komentarze: (0)
Archiwum
 
Rysa na monolicie
Redaktor Paweł Wilkowicz ma szczęście, a także niewątpliwą umiejętność, przeprowadzania ważnych rozmów. Dla środowiska legijnego jego rozmowa z Dariuszem Mioduskim jest bardzo ważna i dobrze by było, żeby nie przeszła bez echa.

Po pierwsze, większościowy właściciel Legii w formie jak na niego bardzo ostrej potępia powrót na Łazienkowską tego specyficznego, dobrze nam znanego "pierdolca", który skłonił około setkę osobników do buraczanej akcji przeciwko gościom z Dortmundu. Podobnie na przyjazd Legii musieli napinać się kibice Wisły Płock albo Ruchu Chorzów - na zasadzie "Przyjechała Legia, więc trzeba się pokazać". No więc przyjechał Dortmund i nasze głąby zaprezentowały się w całej swojej wstydliwej okazałości robiąc ze stolicy zapyziałą prowincję. Brawo.

Po drugie dlatego, że właśnie z powodu rozruchów na trybunie zachodniej w wywiadzie z Mioduskim pojawia się zawoalowana, ale jednak groźba odejścia z Legii. O ile problemy z częścią kibiców nie są niczym nowym, a zmiana właściciela raczej w tej chwili nie jest realnym scenariuszem, to sensacyjny jest trzeci wymiar rozmowy, ujawniający pierwszą wyraźną rysę na właścicielskim monolicie. Ten wywiad to bowiem nic innego, jak publiczne postawienie do pionu zarządu Legii. Zarządu, czyli de facto - mniejszościowego właściciela, którym jest Bogusław Leśnodorski. Może nie jest to votum nieufności, ale pogrożenie palcem na pewno.

W interpretacji ważnych wystąpień przywódców definiuje się słowa kluczowe i analizuje, ile razy te słowa zostały użyte. I tak w wywiadzie, który przeczytałem na portalu sport.pl aż SIEDEM razy pojawia się słowo "zarząd" i to w bardzo jednostronnym kontekście. Prześledźmy, bo to ważne: "od naszego zarządu oczekuję, że…", "zarząd musi wyciągnąć konsekwencje", "zarząd musi działać", "zarząd musi przemyśleć", "czekam na to działanie zarządu", "jeśli zarząd uzna, że to był błąd, nie będziemy uciekać od decyzji, która ten błąd naprawi", "od tego mamy w klubie zarząd". Kto przeczytał całość, ten wie, że nie ma tam głaskania.

Do tej pory Mioduski i Bogusław Leśndorski tworzyli, przynajmniej w publicznym odbiorze, jednolity front, który nie załamał się nawet po "aferze Bereszyńskiego". Mioduski stanął wtedy przy Leśnodorskim, a nawet wziął na siebie ciężar prezentowania stanowiska klubu. Dzisiaj jednak (paradoksalnie - po ogromnym sukcesie, jakim jest wejście do Ligi Mistrzów) zobaczyliśmy, kto w tym klubie jest akcjonariuszem większościowym i że przyjaźń przyjaźnią, ale w biznesie jest jeszcze coś takiego jak ład korporacyjny i że w jego ramach zarząd raportuje do właściciela.

Dla mnie to nie jest wywiad. To jest świadome, wygłoszone z premedytacją, twarde expose do kibiców, ale i do spółki - zarządu, pionu sportowego, innych pracowników, w tym oczywiście do tych nieszczęsnych piłkarzy. Wniosek jest oczywisty, a wytłumaczę to z użyciem znanego dowcipu. "Z pamiętnika partyzanta: ...poniedziałek - goniliśmy Niemców po lesie. ...wtorek - Niemcy gonili nas po lesie. ...środa - przyszedł leśniczy i wypierdolił nas wszystkich z lasu." Ten właśnie głupawy kawał przyszedł mi do głowy po przeczytaniu rozmowy – bójcie się, bo oto przedstawił się "gajowy", który będzie się teraz uważnie przyglądał, jak sprawują się podopieczni. Do tej pory Mioduski chwalił, bronił, mobilizował. Dzisiaj przedstawił oczekiwania. I bardzo mi się to podoba.



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2016-09-17 21:48:16
Komentarze użytkowników
2016-09-17 22:30:19; użytkownik: ulan
nie sadze żeby ci co w środę dymili przejęli się słowami Mioduskiego, co najwyżej zmobilizują się do jeszcze gorszych zachowań by pokazać kto tak naprawdę rządzi na stadionie. Tak naprawdę to ci co dymili mają w d... klub i jego przyszłość dla nich lizą się tylko n sami i ich melanż....
 
2016-09-19 16:41:10; użytkownik: Krzysiek Kondej
Marcin, w wypowiedzi Mioduskiego słowo "przyjaźń" nie pada, co oznacza: raz, że docenia on wielką wartość tego słowa, a dwa, że daje do zrozumienia, iż sentymenty nie będą go broniły przed podjęciem drastyczniejszych kroków. Co więcej, w mojej opinii słowa większościowego udziałowca dotyczyły nie tylko kwestii luźnego podejścia prezesa do kibiców, lecz także problemu z rozwiązaniami stricte sportowymi (pogonienie Czerczesowa, angaż Hasiego, belgijski zaciąg), które - jak przypuszczam - Leśnodorski nie tylko firmował na zewnątrz, ale co do których musiał przekonywać też pozostałych współwłaścicieli. O ile Wandzel wygląda mi na człowieka, który mógł dać się ponieść emocjom związanym z mistrzostwem i łatwą drogą do LM, to Mioduski twardo stąpa po ziemi. W "Sam na sam" z red. Wilkowiczem przyznał (nie wiem czy wspominał o tym wcześniej, mi ta wiadomość umknęła), że doradzał Wejchertowi przy nabyciu Legii przez ITI. Wie zatem od wewnątrz co "potrafią" kibice. Generalnie moim zdaniem Leśnodorski jako Prezes Legii (i nie tylko) jedzie mocno po bandzie. Podziwiam, że stać go na taką postawę, niemniej nie wiem gdzie się kończy pewność siebie i odwaga, a gdzie rozpoczyna buta i brawura. To jest jednak temat na inne opowiadanie:)
 

     2 + 3 =