Za trzy tygodnie startuje ekstraklasa. Mróz nie chce puścić, a na stadionach wciąż zalegają ogromne zwały śniegu. Co robić? Już rozpocząć odśnieżanie czy poczekać na lepszą aurę? A może przesunąć pierwszą kolejkę?
Runda wiosenna zostanie zainaugurowana w Wodzisławiu 26 lutego meczem Odry z Lechią Gdańsk. Na obiekcie przy Bogumińskiej trwa walka ze śniegiem. - Odśnieżyliśmy już koronę stadionu i infrastrukturę wokół niego. Powoli zabieramy się za trybuny. Na sam koniec zostawiamy sobie płytę - wylicza kierownik wodzisławskiego MOSiR-u Janusz Należyty.
Czy zdążą na czas? - Większego zagrożenia nie widzę, chyba że przyjdą potężne nawałnice. Zajmujemy się jeszcze innymi obiektami. Prosić Boga, żeby tam nie było żadnych awarii i nasi ludzie mogli tutaj spokojnie pracować. Na pomoc z zewnątrz nie mamy co liczyć - mówi Należyty.
Boisko Odry przykrywa trzydziestocentymetrowa warstwa, to jakieś 2 tys. m sześć. śniegu. Ale to nic strasznego. - Przy obecnych mrozach śnieg stanowi grubą pierzynkę, która bardzo dobrze grzeje. Na powierzchni trawy utrzymuje się w tej chwili temperatura dodatnia - 1-1,5 stopnia. Gdyby wiosna zaczęła się budzić w naturalny sposób, po stopnieniu śniegu na murawie od razu zrobiłoby się zieloniutko - twierdzi Należyty.
Prognozy pogody nie są jednak dla ligowców optymistyczne. Na gwałtowne ocieplenie nie ma co liczyć. I jest dylemat. - Jakbyśmy teraz zrzucili śnieg, to żeby nie dopuścić do przemarznięcia płyty, trzeba byłoby grzać, a to wiąże się z niemałymi kosztami - wyjaśnia kierownik obiektu Odry. Mowa o prawie 6,5 tys. zł dziennie. - Pobór energii na godzinę byłby tak ogromny jak przy włączeniu naraz 7800 stuwatowych żarówek - porównuje Należyty.
Z odśnieżaniem płyty lepiej więc poczekać, zwłaszcza że w Wodzisławiu mają już przykre doświadczenia. W 2006 roku zmagano się z podobnymi problemami. Obiekt nie posiadał wtedy jeszcze systemu ogrzewania. - Robiliśmy wszystko, żeby zdążyć na rundę wiosenną. Na stadionie zalegało 4,5 tys. metrów sześciennych śniegu! Przez trzy tygodnie, pracując na dwie zmiany, wywieźliśmy 740 dużych przyczep ciągnikowych. Śnieg był znoszony ręcznie! Trzeba było tę warstwę lodową kroić w kostki i łopatami wrzucać na przyczepę. Makabra! - krzywi się na samo wspomnienie Należyty. I wszystko nadaremnie.
- Utrzymujący się w nocy dwudziestostopniowy mróz spowodował, że płyta zamieniła się w beton. Mróz spalił trawę, boisko zrobiło się siwe. Z czasem na murawie powstało grzęzawisko nienadające się do gry. A na trzy dni przed planowanym startem ligi podjęto decyzję o odłożeniu pierwszej kolejki o dwa tygodnie. Teraz władze ligi mogą postąpić podobnie - mówi Należyty i optuje za takim rozwiązaniem. - Prognozy długoterminowe nie są obiecujące. A jaka to przyjemność oglądać mecze, kiedy temperatury będą ujemne? - uważa.
Jego zdaniem ewentualna decyzja o odroczeniu startu ligi powinna zapaść właśnie teraz, a nie znów na ostatnią chwilę. - Żeby znowu nie była to walka z wiatrakami. My posprzątamy, a przyjdą kolejne opady śniegu i robota na nic - zaznacza Należyty.
Podobnego zdania jest dyrektor bytomskiego OSiR-u Andrzej Kijanka. Polonia również zagra swój pierwszy wiosenny mecz przed własną publicznością (27 lutego ze Śląskiem Wrocław). - To oczywiste, że jako zarządca stadionu przyjąłbym decyzję o przesunięciu rozgrywek z radością. W zeszły czwartek rozpoczęliśmy powolny rozruch podgrzewania i dziś murawa jest już zielona. Jesteśmy przygotowani, ale jeśli podjęto by decyzję o opóźnieniu ligi, zakręcam kurek i oszczędzam pieniądze - mówi Kijanka.
Boisko w Wodzisławiu chcą oczyszczać ze śniegu dopiero na tydzień przed ligą. - Będziemy go upychać, gdzie się da - mówi Należyty. Ekstraklasa SA, zarządzająca rozgrywkami ligowymi, nie widzi powodów, dla których planowany start miałby zostać opóźniony. - Zdaję sobie sprawę, jaka jest zima w Polsce, ale sądzę, że nie będzie żadnych problemów, żeby planowo rozpocząć ligę - przekonuje Adrian Skubis, rzecznik Ekstraklasy.