Legia wygrała ostatni sparing przed wyjazdem na letnie zgrupowanie do Austrii w stosunku 4:1 pokonując pierwszoligowców z Pruszkowa. Co najistotniejsze dla trenera
Jana Urbana znowu skuteczni okazali się napastnicy -
Sebastian Szałachowski, Adrian Paluchowski i Bartłomiej Grzelak. Czyli to, co było piętą achillesową w poprzednim sezonie teraz może być atutem wicemistrzów Polski.
A przecież wystąpili bez kontuzjowanego
Takesure Chinyamy i przechodzącego wczoraj testy wydolnościowe
Marcina Mięciela. Jedyną bramkę dla Znicza zdobył były legionista,
Tomasz Chałas, który kilka miesięcy temu został dyscyplinarnie usunięty z zespołu Młodej Ekstraklasy. Teraz interesuje się nim Lech Poznań.
Urban, odkąd dysponuje większą liczbą napastników w pierwszej linii wystawia ich dwóch. Jeden wysunięty, drugi jako łącznik ataku z pomocą. Przez to Legia gra dużo bardziej ofensywnie, co przekłada się na zarówno na stwarzane sytuacje, jak i zdobywane bramki. Wszystko wskazuje na to, że jeśli Grzelak i Szałachowski odbudują się po długich kontuzjach i nie doznają kolejnych, to jesienią legioniści będą ustawiani w takim systemie taktycznym.
Jeśli dotychczas rozegrane spotkania mogą być jakimś wykładnikiem, to o formę Legii raczej nie trzeba się obawiać. Dobrze prezentują się ci, którzy wiosną zawiedli -
Maciej Iwański,
Krzysztof Ostrowski czy
Miroslav Radović.
Piotr Giza gra na takim samym poziomie. Wciąż przecież brakuje
Jana Muchy,
Macieja Rybusa czy
Rogera Guerreiro, którzy dopiero wrócili z urlopów i rozpoczynają treningi.
Z kolei Znicz, oprócz pojedynczych przebłysków Chałasa i
Tomasza Feliksiaka, wczoraj raczej skoncentrował się na obronie i wyprowadzaniu kontrataków. Większość okazji, jakie wypracował było po błędach trzeciego bramkarza Legii
Kostiantyna Machnowskiego po którego niefortunnych interwencjach piłka trafiła w słupek i w poprzeczkę. Strzał Chałasa 19-letni Ukrainiec również powinien obronić.
Teraz Legia opuszcza Polskę i przenosi się do Austrii (wylot dzisiaj, po 21) gdzie będzie przebywać 10 dni. Urban zabiera 27 zawodników, czyli tych, których ma na tę chwilę do dyspozycji. Nie będzie wypożyczonego do Bełchatowa
Macieja Korzyma, kontuzjowanych Chinyamy i
Tomasza Jarzębowskiego. - Kadrę ogłoszę w środę rano - powiedział szkoleniowiec. Wiadomo jednak, że znajdzie się w niej
Jakub Kosecki.