Jan Urban: Całkiem przyzwoita gra. Szczególnie w pierwszej połowie było sporo kombinacyjnych akcji i sytuacji podbramkowych, a do tego również gole. Coraz częściej będę korzystał z teoretycznie podstawowych zawodników. Bardzo szybko zbliża się runda eliminacyjna do Ligi Europejskiej, stąd niektórzy zagrali dzisiaj już po 65 minut. Inni byli na boisku tylko jedną połowę, ale z meczu na mecz będą grali więcej, żeby być coraz bliżej rytmu meczowego.
Na dzień dzisiejszy
Bartłomiej Grzelak i
Sebastian Szałachowski nie narzekają na zdrowie i wszystko idzie w dobrym kierunku. Cieszy, że w kolejnym meczu bramki strzelają napastnicy, a także
Miroslav Radović, który nie trafia zbyt często. Każdy gol, niezależnie od klasy przeciwnika, na pewno trochę podbudowuje zawodnika.
Nie mogę jeszcze zdradzić kogo zabiorę na obóz przygotowawczy. Mówiłem dzisiaj, że po jutrzejszym porannym treningu dam listę tych, którzy pojadą, dlatego chciałbym, aby zawodnicy dowiedzieli się o tym pierwsi, a nie za pośrednictwem prasy.
Czy graliśmy w ustawieniu 4-4-2? Dla mnie było to bardziej 4-2-3-1, bo napastnicy nie grali w linii. "Szałach" miał grać między liniami i tak grał. Stworzył sobie kilka dobrych sytuacji, co nie znaczy, że nie może również grać bardziej z przodu, jako typowy napastnik. Wiedzieliśmy, że jeśli jest zdrowy to jest także bardzo ciekawym zawodnikiem. Jest szybki, potrafi strzelać gole, a do tego to piłkarz walczący z charakterem. Miejmy nadzieję, że te poważne kontuzje, z którymi się zmagał będą go omijać.
Jakub Kosecki nie zagrał, bo dzisiaj miał testy fizyczne. Jest to zawodnik bardzo dobrze wyszkolony technicznie. Brakuje mu jednak trochę warunków fizycznych, jakie miał jego ojciec. Myślę tu nie o wzroście, a o korpulencji.
Liczymy na to, że przyjście
Marcina Mięciela da nam możliwość częstszej gry dwoma napastnikami. W poprzednim sezonie polegaliśmy na
Takesure Chinyamie i wielokrotnie nie mieliśmy alternatywy, aby dać mu odpocząć, albo zmienić coś w trakcie meczów. W obecnej sytuacji rywalizacja między napastnikami zapowiada się bardzo ciekawie. Oprócz Chinyamy i Mięciela są przecież jeszcze
Adrian Paluchowski i Bartek Grzelak.