- Wiem, jaką decyzję podejmie
Robert Acquafresca. Jestem w stałym kontakcie z nim i z jego rodzicami. Wspólnie ustaliliśmy jednak, że niczego do publicznej wiadomości nie podam. Robert sam powie dziennikarzom, dla której reprezentacji będzie grać. Musimy poczekać kilka dni - mówi
Zbigniew Boniek - Nie możemy zapominać, że my Acquafresce łaski nie robimy. Rozmawiałem z nim bardzo długo. To ułożony, bardzo grzeczny człowiek. Ma bardzo dobry kontrakt w Cagliari, strzela gole w Serie A, być może pojedzie na olimpiadę, biją się o niego Roma i Juventus, a Inter chce, aby wrócił do Mediolanu. Więc gdy powie nam "nie", to dziwmy się. A jeśli "tak", to powinniśmy czuć się szczęściarzami. On sam mi mówił, że czuje się w połowie Polakiem i w połowie Włochem. I jakąkolwiek decyzję podejmie, będzie miał wyrzuty sumienia - mówi "Dziennikowi" Boniek.
- I jeszcze jedno. Nie dostałem żadnych pełnomocnictw na reprezentowanie Acquafreski. Tak naprawdę nie chcę dalej brnąć w tę sprawę i publicznie się tym zajmować. Beenhakker powiedział, że to on jest selekcjonerem, a nie ja. Z jednej strony ma rację, a z drugiej: czuje się zazdrosny czy co? - kończy 80-krotny reprezentant Polski.